|
Rocznicę urodzin drobnej i skromnej, ale jednocześnie silnej i efektywnej działaczki „Solidarności” z Gdańska uczczono mszą świętą odprawioną przez bliskich jej kapłanów (m.in. ks. Ryszarda Umańskiego, który jako kleryk pomagał uczestnikom głodówki w 1985 r. w Częstochowie, wśród których była m.in. właśnie Walentynowicz) w prezydenckiej kaplicy oraz sesją naukową, w której głos zabrali byli działacze opozycji antykomunistycznej w PRL – premier Jan Olszewski, Antoni Macierewicz i Krzysztof Wyszkowski – oraz historycy dr hab. Jan Żaryn i dr Sławomir Cenckiewicz, autor książki o zwalczaniu Anny Walentynowicz przez SB, która ukaże się na rynku już za kilka tygodni. Gospodarzem spotkania, pomimo że wyjątkowo liczne tego dnia obowiązki nie pozwoliły mu uczestniczyć w całości uroczystości, był prezydent RP Lech Kaczyński.
Właściwie z ust wszystkich prelegentów padły wielkie i wzruszające słowa, całkowicie uzasadnione trudnym życiorysem Pani Anny, który szczegółowo przedstawili Krzysztof Wyszkowski i Sławomir Cenckiewicz. Trójmiejski historyk zaprezentował ponadto sposoby, jakimi SB przez lata inwigilowała i zwalczała „Matkę Solidarności” (termin ukuty właśnie przez Cenckiewicza), m.in. szczegóły założonych przeciwko niej spraw operacyjnego rozpracowania o kryptonimach „Suwnicowa” i „Emerytka”.
Prezydent Lech Kaczyński, wręczając jubilatce kosz 80 białych i czerwonych róż, przypomniał początki opozycyjnej działalności Anny Walentynowicz w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża, które miały miejsce w jej niewielkim mieszkaniu w Gdańsku-Wrzeszczu. Z kolei Antoni Macierewicz wymienił 3 kluczowe momenty z historii dopiero rodzącej się „Solidarności”, które pokazały wielkość i rolę słynnej suwnicowej. Były to: skłonienie stoczniowców 16 sierpnia 1980 r. do kontynuowania strajku pomimo spełnienia ich postulatów, w imię solidarności z innymi protestującymi zakładami (był to de facto początek idei „Solidarności”), doprowadzenie do odprawienia pierwszej mszy św. na terenie strajkującej Stoczni Gdańskiej (co z kolei oznaczało ponowne wprowadzenie życia religijnego i wiary katolickiej w oficjalną przestrzeń publiczną), wreszcie dopilnowanie, by Pomnik Poległych Stoczniowców w Gdańsku nosił taką właśnie, a nie inną – eufemistyczą i zakłamaną – nazwę.
Nic dziwnego zatem, że w niezwykle przejmującej mowie kończącej sesję Krzysztof Wyszkowski wystąpił z apelem o symbolicznie nazwanie Anny Walentynowicz „Anną Solidarność”, co w praktykę wprowadził były premier Jarosław Kaczyński, składając jubilatce życzenia. Warto dodać, że wszyscy uczestnicy uroczystości podkreślili, iż rola Pani Anny w polskim życiu publicznym – zarówno jako symbolu, jak i realnej jego uczestniczki – się nie kończy.
W spotkaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób, oprócz wyżej wymienionych także rodzina Anny Walentynowicz z synem i wnukiem na czele, pracownicy prezydenckiej kancelarii i doradcy prezydenta (Władysław Stasiak, Ryszard Bugaj) oraz byli opozycjoniści jak Zofia Romaszewska czy Józef Szaniawski.
Na zakończenie dodajmy, że rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski uhonorował Annę Walentynowicz Nagrodą im. Pawła Włodkowica przyznawaną „za odwagę w występowaniu w obronie podstawowych wartości i prawd nawet wbrew zdaniu i poglądom większości”. Trudno chyba o celniejszy opis i motto do życia Pani Anny.
Adam Chmielecki